O tolerancji słów kilka...


Pedały do gazu!

To najczęściej słyszana pod adresem homoseksualistów... nawet nie obelga. To jest coś dużo gorszego. W tym czai się tyle zła i nienawiści ile w Hitlerze mordującym Żydów. Zresztą używające tego zawołania skrajne młodzieżówki prawicowe wcale się z tym nie kryją. Potwierdzeniem są słowa "zrobimy z wami to, co Hitler z Żydami!" Czy to jest jakiś nowoczesny sposób wyłuszczenia swoich "racji"?

Tak naprawdę z nietolerancją spotkać się może każdy. Puszysty, kobieta w ciąży, matka samotnie wychowująca dziecko, niepełnosprawni, karzeł, osoba ze szpiczastymi uszami. Szczerbaty malec będzie wyśmiewany przez rówieśników w przedszkolu, zezowata Zuzia na podwórku spotka się z wieloma przykrymi słowami, podobnie jak ubogi chłopak z gimnazjum, którego nie stać na to, by kupić sobie od czasu do czasu chociażby chipsy jak koledzy. Tolerancja to jest problem o wiele szerszy niż tylko akceptacja homoseksualistów. Sądzę, że tolerancji należy uczyć się całe życie i uczyć jej także swoich dzieci. Jeśli Kowalski i Nowak nauczą Jasia i Jacka, że nie wolno śmiać się z innych dzieci, to zarówno Jaś jak i Jacek będą się czuli bezpiecznie i dobrze w swoim towarzystwie. Jeśli jednak rodzice zaniechają tej sprawy... wówczas dzieci mogą się ranić nawzajem. Efekt jest potem taki, że w dorosłości Jaś i Jacek nawet nie chcą myśleć o tym, że można odbiegać od jakiegoś schematu. Wszyscy równi... to już było i chyba mało kto wspomina dobrze tamte czasy.

Psychologicznie rzecz biorąc większość tzw. "homofobów" to osoby, które boją się lub wstydzą swojej homoseksualnej cząstki (Freud zakładał, że człowiek rodzi się biseksualny). Potwierdza tę tezę dwukrotnie przeprowadzony głośny eksperyment (1). Tak więc walczymy u innych z tym, czego boimy się lub nie akceptujemy u siebie samych. Dlatego należałoby przypuszczać, że najbardziej walczące z homoseksualizmem grupy, są złożone w dużym procencie z nieakceptujących się gejów. Łatwiej bowiem walczyć z kimś innym, niż zmierzyć się ze sobą.

A teraz zastanówmy się... jeśli wyślemy do gazu Żydów, potem pedałów... to jaki potem znajdzie się kozioł ofiarny? Na kim masy będą wyładowywać swoje frustracje? Być może przyjdzie wtedy czas, żeby rozprawić się z ateistami, a może z komunistami, a może masonami, a może z łysymi, albo metalowcami... A może po prostu wymordujmy się nawzajem? Matka Natura na pewno z radością odetchnie pozbywając się człowieka z Ziemi.


Choroba?

Jest tyle koncepcji na zdefiniowanie zjawiska homoseksualizmu, co ludzi na świecie. Jedni twierdzą, że jest to kwestia genów, inni mówią o nabytych zachowaniach, jeszcze inni usiłują "leczyć". Znana jest "Odwaga"- grupa ojca Kożucha usiłująca zmienić orientację seksualną u homoseksualistów. Choć potępiona przez lekarzy psychiatrów i psychologów tzw. "terapia reparatywna" jako pseudonaukowa, szkodliwa i nieetyczna, nadal stanowi często podstawę do głoszenia tezy o uleczalności homoseksualizmu. Osobiście w taką tezę nie wierzę. Trzeba to przyznać głośno: nie ma na świecie osoby, która wiedziałaby skąd się bierze homoseksualizm tak u ludzi jak i u zwierząt. Być może jest to sposób na zmniejszenie agresywności danego gatunku, może w ten sposób natura usiłuje rozprawić się ze zbyt liczebną populacją, a może ewolucja dąży do stworzenia jednej płci? Tak czy owak przyczyny są dla nas, jak sądzę, bez znaczenia. Lepiej zastanowić się co dalej.

Wyobraźmy sobie świat, o jedynie słusznych poglądach. Istnieje jakiś rząd lub hierarchia religijna narzucająca wszystkim ludziom swoje zasady. Każdy, kto nie pasuje do reszty, bo ma inne zdanie, inaczej wygląda, zachowuje się nie tak jak życzą sobie władze, ma swoje poglądy, jest eliminowany. Wszyscy mężczyźni są zarośnięci i chodzą w zwykłych dżinsach i flanelowych koszulach, a kobiety w granatowych spódnicach i białych bluzkach. Oczywiście wszyscy są heteroseksualni, wyznają tę samą religię, mają ten sam kolor skóry. Nie ma miejsca na kreatywność, bo jest niebezpieczna dla władzy. Wobec tego wszystkie domy tez są budowane wg jednego tylko projektu. Chyba coś mi to przypomina... Czy tak włąśnie ma wyglądać nasz świat? Czy naprawdę tak ciężko jest nam się zdobyć na odwagę i powiedzieć- "chwila! On ma prawo do własnego zdania!".

Co za różnica skąd to się bierze? Nie może być i nie jest chorobą coś co nie zagraża ani życiu, ani zdrowiu danej jednostki. Dlaczego są osoby, którym istnienie homoseksualistów jest tak bardzo nie na rękę? Boją się? Nie rozumieją? Od lęku można się uwolnić samemu lub z pomocą psychologa. Zrozumienie przychodzi z wiedzą i doświadczeniem. Trzeba przestać wreszcie dopasowywać każdego do własnej wizji świata i do własnych poglądów. Pozwólmy każdemu być sobą.

      2006r. © Jastrząb
_____________________________

(1) - Is homophobia associated with homosexual arousal? Adams, Henry E.; Wright, Lester W.; Lohr, Bethany A. Journal of Abnormal Psychology. 105(3), Aug 1996, 440-445


     powrót...